
Google Ads to jedno z najpotężniejszych narzędzi, jakie mają dziś do dyspozycji firmy działające online. Pozwala dotrzeć do użytkowników dokładnie wtedy, kiedy szukają produktu lub usługi, czyli w momencie największej gotowości do zakupu. Problem w tym, że potencjał Google Ads często bywa marnowany głównie przez źle skonfigurowane kampanie prowadzone bez przemyślanej strategii.
Sprawdź, jakie błędy regularnie pojawiają się w kontach reklamowych i jak je rozwiązać. Zrozumienie ich to pierwszy krok do tego, aby Twoje kampanie w końcu zaczęły zarabiać, zamiast tylko generować koszty.
Jednym z najbardziej powszechnych błędów jest korzystanie ze zbyt ogólnych słów kluczowych, czyli takich, które może wpisywać każdy, ale niekoniecznie osoba zainteresowana zakupem. Przykład? Sklep z butami, który ustawia słowo buty na dopasowaniu szerokim. Efekt? Kliknięcia zalewają kampanię, ale ma konwersji, bo użytkownik tak naprawdę mógł szukać czegokolwiek: butów do biegania, eleganckich szpilek, bucików dla dziecka albo… instrukcji wiązania sznurówek.
Google chętnie wyświetli Twoją reklamę bardzo szeroko, bo to zwiększa liczbę kliknięć. Ale to Ty za to zapłacisz. Dlatego słowa kluczowe powinny być możliwie precyzyjne i jak najlepiej oddawać intencję użytkownika. A dopasowanie szerokie warto zostawić na później, gdy masz już solidną bazę danych i dobrze ustawioną listę wykluczeń.
To samo tyczy się stosowania w kampaniach słów kluczowych w dopasowaniu “broad”, które mimo tego, że np. słowo kluczowe to buty trekkingowe męskie, może wyświetlać reklamy na inne bardziej ogólne frazy, które niekoniecznie mogą być powiązane z ustawionym słowem kluczowym. Stosowanie dopasowania “broad”, które domyślnie rekomenduje Google należy stosować z rozwagą np. w osobnej kampanii w domyśle nastawionej na poszukiwanie nowych fraz do głównych sprzedażowych kampanii.
W większości przypadków lepszym rozwiązaniem będzie stosowanie dopasowań “phrase/exact”, które pozwalają na większą kontrolę nad tym, na jakie wyszukiwania pokazujemy reklamy. Oczywiście warto testować różne rozwiązania.
Drugim równie częstym problemem jest brak listy wykluczających słów kluczowych. W efekcie reklamy trafiają także do osób, które nie mają realnej intencji zakupu. Jeśli oferujesz usługę premium i nie wykluczysz fraz takich jak za darmo, tanie czy jak zrobić samemu, część budżetu zacznie przepalać się na kliknięcia, które nie mają szans przełożyć się na konwersję.
Negatywne słowa kluczowe to filtr bezpieczeństwa dla Twoich kampanii. I co ważne, to nie powinno być jednorazowe ustawienie. Ich lista powinna być uzupełniana regularnie po analizie tzw. search termsów, czyli realnych zapytań użytkowników.
Jeśli w jednej grupie reklam wrzucisz dziesięć niespokrewnionych słów kluczowych, algorytm nie będzie w stanie dobrać odpowiednich reklam, a wynik jakości poleci w dół. A gdy spada wynik jakości, rosną koszty kliknięcia i koło się zamyka.
Dobra struktura to taka, w której każda kampania, grupa reklam i słowo kluczowe mają swoje logiczne miejsce. Słowa skupione wokół jednego tematu powinny trafiać do jednej grupy, dzięki temu reklama będzie trafniejsza, a landing page (jeśli dopasowany do tematu) podniesie wynik jakości. To z kolei oznacza niższe koszty i wyższe konwersje.
Analogicznie w przypadku kampanii produktowych, w których wszystkie produkty są wrzucone do jednej kampanii. Google lubi faworyzować kilka wybranych produktów i przeznaczać na nie większą część budżetu. Bez odpowiedniej segmentacji możemy przegapić promowanie wartościowych produktów, w których drzemie potencjał sprzedażowy. Przy odpowiednim budżecie warto dzielić produkty na oddzielne kampanie np. według marżowości, kategorii produktów, czy osiąganych przez nie wyników sprzedażowych
Nawet najlepsza kampania nie uratuje sytuacji, jeśli użytkownik po kliknięciu trafi na stronę, która:
To jeden z tych błędów w Google Ads, których wiele osób nie bierze pod uwagę, analizując wyniki. Reklama może być świetna, CTR wysoki… ale konwersji jak nie było, tak nie ma. Dlatego strona docelowa musi być spójna z komunikatem reklamowym i gotowa spełnić oczekiwania użytkownika, który kliknął.
Mając kiepską stronę nawet najlepsza reklama nie spowoduje że ktoś będzie chciał kupić właśnie u nas. Reklama ma pozwolić dotrzeć do właściwej osoby we właściwym czasie z jasnym komunikatem i zachęcić go do zakupu. Natomiast ostatecznie to strona internetowa sprzedaje. Jeśli nie ma na niej ważnych informacji, wolno działa, proces zakupu jest długi i skomplikowany, albo oferta niczym się nie wyróżnia lub jest wyraźnie słabsza niż u konkurencji to ostatecznie potencjalny klient kupi gdzieś indziej.
Wciąż zaskakująco wiele firm prowadzi kampanie, które w ogóle nie mierzą konwersji. W takim układzie nie da się stwierdzić, co działa, a co nie. Co więcej, algorytm Google nie może się optymalizować, bo nie wie, które kliknięcia doprowadziły do pożądanej akcji.
Nawet proste cele, jak dodanie do koszyka, przejście do zakładki kontakt, dodanie produktu do ulubionych lub obserwowanych czy zapis na newsletter, powinny być mierzone. Dopiero wtedy możesz wyciągać wnioski, optymalizować kampanię i podejmować decyzje na podstawie faktów, a nie intuicji.
Dobrze wdrożona analityka na stronie pozwala lepiej zrozumieć zachowania użytkowników – sprawdzić, w jaki sposób poruszają się po witrynie, jak wygląda ich ścieżka do zakupu i na którym etapie najczęściej rezygnują. Dzięki temu można też zidentyfikować elementy, które utrudniają lub wręcz uniemożliwiają finalizację transakcji.
Automatyzacja potrafi być fantastycznym wsparciem, ale tylko wtedy, gdy konto ma już odpowiednią historię i stabilną liczbę konwersji. Wielu reklamodawców decyduje się na automatyczne licytacje zbyt szybko, mając zaledwie kilka konwersji albo nawet żadnych. W takim przypadku system ma za mało danych, żeby podejmować trafne decyzje. Niestety budżet i tak znika, nie przynosząc oczekiwanych efektów.
Właśnie dlatego automatyczne strategie warto traktować jak drugą fazę kampanii, a nie pierwszą. Najpierw zbierz dane, później pozwól systemowi działać.
Na początku lepszym pomysłem będzie uruchomienie kampanii i ręczne określenie stawek. Wyjściowo można zacząć od nieco wyższych stawek i stopniowo próbować je obniżać do satysfakcjonującego poziomu, który pozwala na wyświetlanie reklamy na czołowych pozycjach. Pozwoli to na podbicie widoczności, a co za tym idzie klikalności reklamy, co wpływa pozytywnie na ranking reklamy.
Google Ads nie jest narzędziem, które można uruchomić i pozostawić samemu sobie. Świat reklamy zmienia się naprawdę w ekspresowym tempie. Konkurencja aktualizuje stawki, nowe słowa kluczowe zyskują popularność, strona może spowalniać, nowe produkty pojawiają się na rynku. Kampania wymaga regularnej analizy i ciągłej optymalizacji.
Brak zmian to kosztowny błąd. Kampania może działać poprawnie przez tydzień, dwa, miesiąc… ale prędzej czy później jej wyniki zaczną spadać, jeśli nie będziesz na bieżąco reagować. Na początku kampanii warto regularnie sprawdzać, przy jakich wyszukiwaniach wyświetlają się reklamy. Może się okazać, że część fraz nie jest dobrze powiązana z ofertą. Takie zapytania trzeba szybko wykluczać, żeby nie przepalać budżetu na przypadkowe kliknięcia.
Przy ograniczonym budżecie częstym błędem jest próba uruchomienia reklamy w zbyt wielu miejscach jednocześnie. W efekcie budżet szybko się rozprasza, reklamy wyświetlają się rzadko, a kampania wolniej zbiera dane potrzebne do optymalizacji.
Dlatego przy budżecie poniżej 3 000 zł zwykle lepiej skupić się na jednym typie kampanii, np. kampanii w sieci wyszukiwania lub kampanii produktowej. Pozwala to lepiej wykorzystać dostępne środki, zwiększyć częstotliwość wyświetlania reklam i szybciej ocenić, które działania przynoszą najlepsze efekty.
Google Ads niestety wymaga też cierpliwości. W przeciwieństwie do punktu nr 7, podczas audytów często widzimy również sytuacje, w których, gdy coś na koncie nie działa, wprowadza się wiele zmian jednocześnie, wywracając całą strukturę konta do góry nogami.
Przy takim podejściu bardzo trudno później określić, która zmiana przyniosła oczekiwany efekt, a która nie. W rezultacie nie wiadomo, czy obraliśmy właściwy kierunek optymalizacji, czy działamy trochę po omacku.
Większość błędów w Google Ads nie wynika z braku wiedzy technicznej, tylko z braku strategii, uporządkowania i regularnej analizy. Reklamy w wyszukiwarce mogą być bardzo skuteczne, ale pod jednym warunkiem – muszą być prowadzone świadomie. Czyli z jasnym określeniem, do kogo kierujesz komunikat, jakie frazy wybierasz, jak wygląda Twój landing page i które działania faktycznie przynoszą efekty.
Kiedy eliminujesz te podstawowe błędy, kampanie zaczynają działać zupełnie inaczej. Koszty się stabilizują, wyniki rosną, a Google Ads przestaje być zagadką i staje się powtarzalnym, przewidywalnym procesem. I to jest moment, w którym reklama zaczyna realnie zarabiać (czyli tak, jak powinna od samego początku ;))
Zostaw swoje dane, a skontaktujemy się z Tobą, by przygotować dla Ciebie ofertę szytą na miarę.
